Skrótowa odpowiedź to umiar, ale umiar to złe słowo — brzmi jak wyrzeczenie. Lepszy obraz to suwerenność. 14/5 w dobrej formie to nie ktoś, kto wszystkiego sobie odmówił; to ktoś, kto na własnych warunkach zdecydował, kiedy chce sobie pofolgować, a kiedy nie, i potrafi trzymać kierunek w obu wersjach, nie robiąc z tego wydarzenia.
Użyteczne praktyki, mniej więcej w kolejności, w jakiej większość ludzi uznaje je za pomocne. Po pierwsze: zauważ pętlę. Większość 14/5-tek ma jedną substancję lub jedno zachowanie, które robi najwięcej szkody. Nazwij to. Obserwuj przez dwa tygodnie, nie próbując niczego zmienić. Samo patrzenie jest już dyscypliną.
Po drugie: zbuduj jedną codzienną praktykę, która jest twoja niezależnie od nastroju. Czterdzieści minut spaceru. Godzina czytania. Poranna rutyna. Piątka cieszy się różnorodnością, dlatego nigdy nie buduje codziennej rzeczy. Przeforsuj jedną. Dzień, w którym przestaje to być przymusem, to dzień, w którym dług karmiczny zelgnął.
Po trzecie: bądź cierpliwy wobec nawrotów. 14/5 nie staje się 22/4 z dnia na dzień. Mnóstwo piątek, które odrobiły pracę, nadal dryfuje; różnica polega na tym, że dryf jest teraz dla nich widoczny, a powrót jest krótszy. Tak w praktyce wygląda panowanie nad sobą — nie brak pociągnięcia, tylko szybkość powrotu.